niedziela, 10 grudnia 2017

Sal "Cookie Time" - motyw 2.

Dziś wypada termin pokazania drugiego z kolei motywu z SAL-u Ciasteczkowego.
Ja niestety nie wyrobiłam się w terminie, ale pochwalę się tym co mam:
Nie dałam rady wyhaftować napisu. Zabrakło czasu. Praca, dom, dziecko. Po drodze jeszcze metryczka i SAL z Choinką. I przygotowania do świąt. Wprawdzie jeszcze nie pełną parą, ale melduję, że bigos już w zamrażalce, okna już umyte i choinka już stoi:
Dziś było bardzo mało czasu na hafty, bo oprócz ubierania choinki było jeszcze małe szaleństwo na świeżo spadłym śniegu, a pod wieczór odwiedziła nas najstarsza córka z narzeczonym. Dlatego niestety napis nie miał szans powstać...
A tak prezentuje się moja całość:
I teraz zdjęcia prac, które do mnie dotarły:
1. Agata - Hafty Agaty:
 2. Sylwia - Ruda mama i jej pasje:
 3. Małgosia - Margo i Nitka:
 4. Kreska, czyli Karolina z bloga Moje Hobby, która do zabawy dołączyła jako ostatnia. Karolina haftuje Mini Cookie Time i w tym miesiącu chwali się aż dwoma motywami:























To tyle. Na tę chwilę jedna osoba zgłaszała opóźnienie, a reszta niestety się nie odzywa. Ale ja doskonale wiem, ze grudzień bywa ciężkim miesiącem więc wybaczam ;)
Ja też nie miałam jakoś czasu przypomnieć że zbliża się termin więc może trochę i mojej winy.
Jeśli ktoś ma zdjęcie swojej pracy "w trakcie" to może podesłać, a ja uzupełnię posta o nowe fotki. Ale można też poczekać do 10 stycznia i wtedy pokazać dwa - a nawet 3 motywy, jeśli ktoś nie zdążył jeszcze pokazać żadnego...
Jutro postaram się wysłać kolejny motyw do wszystkich uczestników.

Bardzo dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze. Na Choinkę mam pewien plan, ale nie wiem czy się wyrobię do tych świąt ;)
Pozdrawiam


niedziela, 3 grudnia 2017

SAL z Choinką - odsłona 2

Obiecałam sobie, że muszę zdążyć z choinką w terminie, czyli do 5 grudnia. I tak się zawzięłam, że wczoraj wieczorem choineczkę prawie skończyłam:
I zbliżenia:


Kontury robiłam od razu, żeby już potem nie musieć wracać na dół obrazka.
Niestety trzeba było zrobić french knoty....
Poświęciłam na to niemal całą niedzielę. Czytałam różne instrukcje, oglądałam filmiki na YT, próbowałam, próbowałam i próbowałam...
Wieczorem się poddałam i przyszyłam koraliki. Może nie jest idealnie, ale inaczej nie będzie:

Jeśli znajdę czas na polatanie po sklepach za ramką, to MOŻE we wtorek 5 grudnia obrazek naprawdę będzie skończony....

Dziękuję za wszystkie komentarze.
Magdus208 - taki totalny relaks to tylko i wyłącznie w niedzielę. W inne dni tygodnia czasem w ogóle nie mam robótki w ręku. Powiem ci że moja córka ma 5 lat i czasami wydaje mi się że jak miała rok czy 2 lata to zdecydowanie haftowałam więcej....
Pozdrawiam

niedziela, 26 listopada 2017

SAL z Choinką - odsłona 1

Tydzień temu, gdy metryczki miałam już dość postanowiłam wziąć się za SAL-ową Choinkę.
Pierwszego dnia powstało niewiele, bo raptem kilka zielonych listków jemioły:
Potem poszło już zdecydowanie szybciej, choć niestety nie mam tyle czasu na hafty ile bym chciała.
Jednak dzisiejszego dnia mogłam sobie pozwolić na totalny relaks przy robótce, w efekcie czego mam już 3/4 słodkiej choineczki:
Robi się ją rewelacyjnie i ciężko jest się oderwać, ale niestety życie czasem woła :D

Dziękuję wam za wszystkie miłe komentarze pod moim poprzednim postem. Mam nadzieję, że metryczka naprawdę się spodoba....
Pozdrawiam serdecznie

piątek, 24 listopada 2017

Stworzona w bólach...

W zasadzie nie lubię nic robić na tak zwaną "ostatnią minutę", ale w życiu czasem tak trzeba. Tylko że przeważnie to coś robione na szybko nie wychodzi tak jak wyjść powinno...
No, dobra przyznam się że już dawno wiedziałam, że moja sąsiadka zza ściany jest w ciąży. I już dawno wiedziałam, że będę haftować metryczkę. Tylko, że osobiście wolę haftować metryczki gdy dziecię jest już na świecie, bo wtedy wiadomo jakiej jest płci. Niezręcznie było pytać, a z tego co wiem to Holendrzy niechętnie dzielą się taką wiedzą nawet z rodziną, a co dopiero z sąsiadami.
Czekałam więc cierpliwie...
W piątek 27 października pojechaliśmy do Polski na Wszystkich Świętych, a dwa dni później sąsiadka urodziła córkę. Ja oczywiście o niczym nie miałam pojęcia i spokojnie w Polsce haftowałam sobie moje Malwy.
Po przyjeździe ostro zabrałam się do pracy. Chciałam jak najszybciej zrobić metryczkę i iść do sąsiadów w odwiedziny...
Mogłam sobie chcieć...
Jak na złość wszystko sprzysięgło się przeciw mnie...
Najpierw wybrałam sobie wzór, który miał być błyskawiczny, a po wydrukowaniu którego okazało się, że składa się z pół i ćwierć krzyżyków. Do tego wzór baaardzo niewyraźny.  Nie miałam do tego nerwów i w ostateczności wybrałam coś innego:

Wyhaftowanie tego maleństwa zajęło mi 2 tygodnie!! Siadałam do haftu w każdej wolnej chwili, ale jakoś mi nie szło.
W zeszłą niedzielę się poddałam i odłożyłam ten haft na dwa dni. Zaczęłam coś innego i dopiero we wtorek zrobiłam napisy. Potem pranie, prasowanie i zonk - materiał nie daje się rozprasować....
Moczyłam w ciepłej wodzie, moczyłam w zimnej. Prasowałam na mokro, prasowałam parą - nic.
Coby nie robić zawsze zostawało jakieś zagniecenie. Musiałam sie dziś nagimnastykować, żeby to dobrze ponaciągać i wsadzić w ramkę.
Oto efekt końcowy:

Zadowolona nie jestem, ale nie mam siły już tego poprawiać po raz kolejny...
W poniedziałek zostanie wręczony i mam nadzieję, że się spodoba...

Dziękuję a wszystkie komentarze pod poprzednim postem. Kotek już się zadomowił, psy go zaakceptowały, choć na początku go goniły po całym domu. Teraz już ich nie rusza nawet jak zaczyna rozrabiać i biegać jak szalony za swoją zabaweczką :D
I cała trójka solidarnie próbuje żebrać podczas naszych posiłków :D

Pozdrawiam serdecznie

niedziela, 12 listopada 2017

Bruno

Muszę się pochwalić.
Oto Bruno - nowy członek naszej rodzinki:
Jest z nami już tydzień, ale jakoś nie było okazji (i czasu) się pochwalić.
Jak na małego kota przystało dużo śpi:
A jak nie śpi to buszuje po mieszkaniu. Szczególnie upodobał sobie mój hafciarski kącik:
Już mi kilka mulin powyciągał z woreczków i musiałam szukać co i gdzie schować z powrotem :D
Przez cały tydzień kotek przyzwyczajał się do nas, poznawał dom a szczególnie nasze dwa psy...
W pierwszych dniach bywało ciężko, ale powoli sytuacja się stabilizuje.
Starszy pies na początku kłapał zębami, a młodszy zachowywał się jak kocia mama - chodził za kotem i go wylizywał od stóp do głów. Do dziś na każde miauknięcie leci do kota na łeb na szyję :D
Mam wrażenie ze psy zaakceptowały nowego współlokatora, jak myślicie?:

Sylwia - wzorek masz na mailu, do dzieła więc
Agula Aga - nie wiem  jaki kolor "wsadziłaś", ale ten co ja podałam w rozpisce nie istnieje w palecie DMC (896). Prawidłowy kolor to 898. Może nie trzeba pruć?

Pozdrawiam wszystkich serdecznie

piątek, 10 listopada 2017

Sal "Cookie Time" - motyw 1

Dziś 10 listopada, czyli czas na pokazanie pierwszego motywu z mojego SAL-u "Cookie Time".
Nie wszyscy wyrobili się w terminie, parę osób od razu zaznaczyło, że zacznie zabawę później. Nie ma problemu.
Pokażę zatem zdjęcia uczestników, którym udało się w terminie (a nawet dużo przed) wyhaftować pierwszy motyw. Moje ciasteczko pokazywałam w poprzednim poście, ale tak dla przypomnienia pokażę raz jeszcze:

1. Sylwia, czyli Ruda Mama i Jej Pasje:
 2. Beata, czyli Beaty Hafty:
 3. Marta, czyli Magiczny Haft:
 4. Małgosia, czyli Margo i Nitka:
 5. Agata, czyli Hafty Agaty:
6. Magda, czyli Mulinkowy Świat:
7. Cytrulina czyli Cytrulina Hand Made:
Reszta uczestniczek zgłaszała opóźnienie. Wiadomo, że są rzeczy ważne i ważniejsze. Cieszę się że jak na razie nikt nie zrezygnował.
Niektóre panie chcą haftować bez napisów - dla mnie to nie problem. Każdy robi jak chce.
Wczoraj dołączyła do nas jeszcze jedna uczestniczka - Karolina z bloga Moje Hobby. Karolina posiada swój wzór Cookie Time w wersji mini i będzie go haftować razem z nami w ramach naszego SAL-u.

Dziękuję za Wasze komentarze.
AsiaB. - uwierz, że ja też mam takie dni, że haftu do ręki nie mam czasu wziąć....
Hafty Magos - Dziękuję bardzo. Mam nadzieję szybko zacząć twój SAL ;)
Sylwia Murzynowska - witaj w klubie. Mnie niestety czas mocno ogranicza i ja też próbuję ograniczać liczbę zaczętych projektów. No ale jak sama wiesz, nie da się :D.
Carpediem - w samo sedno
Margonitka - ja kiedyś też tak miałam, że haftowałam tylko jedną rzecz. Ale od kiedy zaczęłam brać udział w różnego rodzaju zabawach to nagle się okazało, że 2 tamborki to za mało i że wystarczy dobra organizacja (i system haftowania) a można mieć i 10 zaczętych projektów ;)
Promyk - widzę ze nie jestem sama :)
Lawendowa - to się nie zastanawiaj ;)

Miłego weekendu życzę wszystkim

niedziela, 22 października 2017

Hafciarskie ADHD i nowy SAL

Kilka dno temu doszłam do wniosku, że albo mam hafciarskie ADHD, albo zespół niespokojnych rąk...
Wprawdzie dziecko miało tydzień ferii i trzeba było je czymś zająć, a do tego byłam dwa dni w pracy to i tak znalazłam dość dużo czasu na hafty...
We wtorek skończyłam haftowany z przerwami pierwszy motyw mojej zabawy SAL-owej "Cookie Time":
Tak niejako z marszu zabrałam się za haftowanie motywu drugiego. Tak żeby potem mieć więcej czasu na SAL z Choinką lub inne prace. Niestety szybko okazało się, że jak zwykle nie mam akurat tych najpotrzebniejszych kolorów. Odpuściłam. Zamówiłam muliny i czekałam...
Ale nie umiem bezczynnie czekać, to zaczęłam przeglądać swoje wzory w poszukiwaniu czegoś świątecznego na ozdoby do domu, ale ze nic mnie nie przekonało to też odpuściłam.
Dorwałam się do moich Malw i w kilka dni machnęłam prawie pół strony wzoru:
Ciężko mi się było od tych Malw oderwać.
Ale jak się już oderwałam, to... zapisałam się na trzeci z kolei SAL. Tym razem u Magos:
Wyhaftuję do dla córci. Mam nadzieję, że się spodoba...

Tym sposobem mam co robić przez najbliższe kilka miesięcy. I najważniejsze, że mam małe i szybkie przerywniki w HAED-ach. Pikseloza mnie więc nie zabije

Dziękuję Wam za wszystkie komentarze pozostawione na moim blogu.
Vipek, Agata, Pchełka - muszę odpocząć, bo mi szkoda rzucić tym haftem w kąt...
Jagna - dziękuję
Ewa Staniec-Januszek - tak właśnie zrobię. Czasem trzeba dać sobie chwilkę odpocząć żeby się do końca nie zniechęcić...
Magduś208 - ja to wiem, ale i tak się zżymam na jakieś pojedyncze krzyżyki "od czapy", bo tak naprawdę podczas pracy nie widać ich efektu...

Pozdrawiam serdecznie



sobota, 14 października 2017

Victorian Garden - kolejne krzyżyki

W zasadzie tego posta miało nie być. Albo miał być ale trochę inny.
Do rzeczy.
Wróciłam do mojego HAED-a Victorian Garden. Schemat w pionie zajmuje dwie i trochę kartki formatu A4. Haftuję tego HAED-a stronami i miałam nadzieję że te trochę strony to zrobię przy okazji całej strony, a postępami pochwalę się jak będę już miała wyhaftowaną połowę tego co zaplanowałam (czyli strona i trochę).
Ale się nie da... tzn ja nie umiem, nie w tym hafcie, nie przy takiej pikselozie....
Poddałam się więc, skończyłam te "trochę" strony i właśnie się nią chwalę:
 Więcej na razie nie będzie. Wiem, że wychodzi pięknie, ale te trochę to mnie tak zmęczyło, że koniecznie muszę zmienić haft. Inaczej rzucę tego HAED-a w kąt.
Na szczęście na brak rozgrzebanych prac nie mogę narzekać więc mam co robić...

Cieszę się że do SAL-u Cookie Time dołączyły nowe osoby, Jeśli ktoś jeszcze jest chętny to zapraszam

Dziękuję Wam za wszystkie pozostawione komentarze. Ja też was regularnie odwiedzam, ale nie zawsze skomentuję - przepraszam. W ciągu dnia nie mam czasu na blogi a wieczorami czasem trudno zebrać myśli, żeby napisać coś więcej niż lakoniczne "cudny"...

Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli

niedziela, 8 października 2017

SAL z Choinką

Coś ostatnio wysyp zabaw SAL-owych :D
Za dwa dni startuje mój SAL Cookie Time, u Rudej Mamy zaczynają haftować SAL Kawowy, a w Krzyżykowym Szaleństwie Kasia ogłosiła SAL z Choinką.
W zasadzie to miałam ochotę tylko na jeden SAL, taki mały przerywnik pomiędzy Victorian Garden, Widokiem z Okna a Malwami.
Ale Kasia pokazała takie cudo, że po prostu nie można mu się oprzeć:
Przyznam się, że od kilku dni "chodzą za mną" świąteczne motywy, bo wymyśliłam żeby w tym roku ozdobić mój dom świątecznymi hafcikami. Wstyd się przyznać, ale choć haftuję tyle lat to na Boże Narodzenie mam tylko "biscornową" choineczkę zrobioną w 2015 roku w ramach SAL-u Choineczka:

Pamiętacie?
Jeśli nie to odsyłam do TEGO postu.
Innych świątecznych haftów u mnie brak, więc Kasia trafiła w samo sedno.
Oczywiście obowiązkowo banerek do zabawy:
Kto chętny to może się jeszcze u Kasi zapisać. Zaczynamy po 1 listopada. W imieniu Kasi zapraszam wszystkich chętnych do zabawy


sobota, 30 września 2017

SAL "Cookie Time" - organizacyjnie

Bardzo się cieszę, że znalazły się osoby chętne haftować ze mną samplerek Cookie Time.
Do tej pory zgłosiły się do mnie następujące osoby:

  1. Sylwia  
  2. Agnieszka
  3. Dorota 
  4. Cytrulina 
  5. Magda
  6. Małgosia 
  7. Beata 
  8. Małgosia
  9. Marta
  10. Paulina
  11. Agata
Agnieszkę i Małgosię poproszę o adres mailowy. Napiszcie do mnie na iskierka71@gmail.com. Muszę wiedzieć gdzie wysłać wzorki.
Pierwsze motywy dostaniecie już za kilka dni, tak żeby 10 października można było zacząć.
Proponuję zrobić tak jak było w SAL-u Tea Time u Agaty - zdjęcia gotowych motywów podsyłacie mi na email a ja co miesiąc zrobię zbiorczy post. Oczywiście chwalicie się postępami również na swoich blogach.
Kto jeszcze nie "powiesił" u siebie banerka to teraz jest odpowiedni na to czas :)

Czytałam w komentarzach, że niektóre osoby boją się że się nie wyrobią w terminie.
Jeśli naprawdę macie ochotę na ten wzór to nie ma się co łamać. To jest zabawa i naprawdę nikomu głowy nie urwę jeśli ktoś się nie wyrobi w terminie. Każdy z nas ma rodzinę/pracę/małe dzieci/problemy zdrowotne tudzież inne (niepotrzebne skreślić).
Mamy się bawić a nie ścigać na czas.
Oczywiście zawsze można zrezygnować. Można też dołączyć do nas później.

Ps. Właśnie dopisałam dwie kolejne osoby.
Buziaczki



poniedziałek, 25 września 2017

A może by tak SAL...

Przeglądając strony internetowe trafiłam na fajny wzór kuchenny, który byłby idealnym dopełnieniem samplera Tea Time, którego haftowałam w ramach SAL-u w Haftach Agaty.
Sampler nosi nazwę Cookie Time i mam ogromną ochotę go wyhaftować:
 
I tak sobie pomyślałam, że może ktoś dotrzyma mi w tym towarzystwa? Wiem, że wiele osób ma już ten wzór w swojej kolekcji. Ale może ktoś się skusi...
Kto chętny na zabawę zapraszam po banerek:
Zasady zabawy takie jak zawsze:
- co miesiąc haftujemy po jednym motywie samplera. Motywów jest 9
- kolejne motywy będę podsyłać każdemu co miesiąc na email
- zaczynamy od 10 października, pierwszym motywem chwalimy się najpóźniej 10 listopada
- materiał do haftu oraz mulina wg własnych upodobań, aczkolwiek w samplerze podana jest mulina DMC i Anchor 
- pod tym postem zgłaszamy gotowość do zabawy
- piszemy wiadomość do mnie na iskierka71@gmail.com podając swój adres email
- pobieramy banerek i linkujemy na swoim blogu
I jeszcze jedna ważna zasada - jeśli ktoś chciałby wziąć udział w zabawie ale boi się ze nie dotrzyma terminów - nie szkodzi. To jest zabawa i nikt nikomu głowy nie urwie za nieterminowe publikowanie postępów prac.
To co? Kto chętny?



sobota, 23 września 2017

SAL "Widok z Okna" - strona 5

W piątek wieczorem udało mi się skończyć kolejną stronę mojego HAED-a "Widok z Okna".
Gdy robiłam zdjęcia to nasunęła mi się myśl, że wprawdzie zza okna niewiele jeszcze widać, to już można się napić kawy ;)
Wprawdzie brakuje mi jeszcze jakiegoś kawalątka łyżeczki w związku z czym nie mogę sobie tej kawy pomieszać, no ale ważne, że kubek już jest cały.
Przy okazji pojawił się maluteńki róg książki, ale niestety czytać jeszcze się nie da... I na razie czytać nie będziemy. Kolejna zaplanowana strona wiedzie w górę (po tę łyżeczkę do kawy ;) )
Jeszcze zbliżenie:

Powiem, że dość fajnie mi się tym razem haftowało pomimo pikselozy parapetu. Ciekawe, jak pójdzie dalej, bo dalej będzie... rama okna i duuuuuużo zieleni (czyli znów pikseloza)
Ale to potem, teraz czas na zmianę haftu. W końcu mam ich trochę pozaczynanych :D

Dziękuję za komentarze do postu o Malwach
Ewa Staniec-Januszek - chciałabym je skończyć jeszcze w tym roku, ale życie jest nieprzewidywalne...
Vipek - Irysy mam i Słoneczniki mam. Teraz czas na Malwy

Pozdrawiam

poniedziałek, 4 września 2017

Malwy - kwiaty polskiej wsi

Jak zdążyłam zauważyć, macie świetne rozeznanie w najpopularniejszych haftach. Tak, haft który zaczęłam to Malwy.
Dla tych co nie znają tego wzoru - tak będzie to wyglądać za... jakiś czas:
Poprzednio chwaliłam się zrobioną jedną stroną:
Dziś mogę pochwalić się zrobioną stroną nr 2:
W zasadzie to nie mam pojęcia dlaczego nie mam żadnych zdjęć pośrednich. Jakoś to nie w moim stylu, bo zawsze mam zdjęcia z niemal każdego etapu pracy...
Wytłumaczeniem niech będzie fakt, że poprzedni tydzień miałam baaaaardzo zakręcony i zapracowany. Był czas na haft, ale nie było czasu na robienie fotek :D
Do tego jakoś dziwne szybko i łatwo pojawiały się krzyżyki. Nie było żadnego prucia, choć wiem, że na pierwszej stronie w tle walnęłam byka. Na szczęście jest to tylko przejście pomiędzy odcieniami tła i nie rzuca się w oczy.
Tak więc drugą stronę Malw mogę (mówiąc brzydko) odfajkować.
Teraz czas wrócić do pewnego pięknego Widoku z Okna ;)

Dziękuję Wam serdecznie za wasze wszystkie komentarze
Marii Rolvik - akurat w tym roku nie miałam czasu na buszowanie po sklepach Agory. Pasmanterii szukałam w Radzionkowie, ale sklep mi zlikwidowali...
Agulek - mam nadzieję, że moje Malwy też wkrótce zawisną na ścianie, choć chyba jeszcze nie w tym roku ;)

Pozdrawiam wszystkich

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Wakacje, słońca, morze, plaża...

Wróć.....
Troszkę się rozpędziłam z tym tytułem, bo choć wakacje były, to niestety nie nad morzem i nie na plaży a w bardziej miejskich klimatach.
Tak więc jeszcze raz - Wakacje...
Zaplanowaliśmy pobyt w Polsce pomiędzy 17 lipca a 3 sierpnia. Niestety nie mogliśmy jechać naszym własnym samochodem. Kto czyta tego bloga z pewnością pamięta zeszłoroczne perypetie jakie spotkały nas w drodze do Polski. Kto nie pamięta to odsyłam do TEGO posta.
Niestety nasze autko nie opłaca się naprawiać, bo koszt naprawy przekroczy jego aktualną wartość. Można nim jeździć na krótkich dystansach, ale nie w tak daleką drogę jak z Holandii do Polski.
Musieliśmy skorzystać w usług firmy przewozowej.
Korzystając z tego, że nie jestem kierowcą tylko pasażerem (i żeby się nie nudzić) postanowiłam sobie troszkę pohaftować. Na wakacje wzięłam coś kompletnie nowego i przez pierwsze 2-3 godziny jazdy zdążyłam postawić dość sporo krzyżyków:
Bus którym jechaliśmy był duży i komfortowy. Spod domu wyjeżdżaliśmy około godziny 18.00 więc mogłam haftować dopóki było jasno na dworze. Potem trzeba było grzecznie spać, albo przynajmniej próbować spać.
Myślałam że uda mi się postawić jeszcze kilka krzyżyków rano, ale koło 7.00 rano byliśmy w Krapkowicach gdzie trzeba było sie przesiąść do innego busa. Niestety ten nie był już tak wygodny jak poprzedni. Było w nim ciasnawo i ciemnawo więc wolałam nie męczyć oczu.
Pierwszy tydzień wakacji spędziliśmy u mojej mamy w Bytomiu. Oczywiście nie siedzieliśmy u niej "kołkiem", na to była za piękna pogoda.
Korzystając z tej pięknej pogody bardzo dużo spacerowaliśmy po pobliskim parku. Odwiedziliśmy też rodzinę w Świętochłowicach i w Tychach. U rodziny też nie siedzieliśmy w domu, a na ogródkach działkowych.
Było upalnie i.... mokro, bo oprócz basenu na ogródku w Świętochłowicach i lania się wodą na ogródku w Tychach to jeszcze pozwiedzaliśmy wszystkie możliwe fontanny.
A oto fotorelacja:
I krótkie wyjaśnienie do kolażu:
- taki zabytkowy czerwony tramwaj lini 38 jeździ w Bytomiu ulicą Piekarską. Będąc dzieckiem jeździłam takim codziennie. Bardzo fajna atrakcja dla turystów
- ten żólto-zielony pojazd to trolejbus, wiele takich jeździ po Tychach, moim rodzinnym mieście. Dla mojego dziecka była to nie lada atrakcja zobaczyć "tramwaj bez szyn" lub "autobus na prąd" (to określenia mojego dziecia)
- w Tychach na placu Baczyńskiego, naprzeciw wejścia do dawnego kina Andromeda od niedawna stoi super fontanna przypominająca dmuchawiec. Przynajmniej dla mnie od niedawna, bo 10 lat temu jeszcze jej tam nie było.
- no i jeszcze zdjęcie "kawałka" Katowic, naszego przystanku na trasie Bytom-Tychy, Najbardziej charakterystyczne "Skrzydła" Pomnika Powstańców Śląskich oraz kawałek wyremontowanego ronda (oczywiście musowo zdjęcie z fontanną)
Oprócz chodzenia, spacerowania i jeżdżenia zajmowałam się też moim haftem i po pierwszym tygodniu miałam już tyle:
Odkryłam przy okazji że jak zwykle brakuje mi kolorów. Miałam nadzieję, że gdzieś moje braki uzupełnię...
Drugi tydzień wakacji spędziliśmy u mojej teściowej w Radzionkowie. Tam też nie siedzieliśmy wyłącznie w domu, choć pogoda była zdecydowanie bardziej w kratkę.
Też dużo spacerowaliśmy po okolicy, zwiedzaliśmy stare kąty, porównywaliśmy co się zmieniło na lepsze/gorsze, odwiedziliśmy wszystkie fontanny i place zabaw w okolicy a nawet pojechaliśmy do Chorzowa do Zoo. Fotorelacja poniżej:
Dwie fontanny - jedna w samym Radzionkowie, a druga na Rojcy. Jak wyjeżdżaliśmy 10 lat temu do Holandii to żadnej z nich nie było chyba nawet w planach. Teraz wizerunek miasta zdecydowanie sie poprawił.
Zoo mnie niestety rozczarowało, ale może to nie był mój dzień na zwiedzanie. Było bardzo upalnie, miałam okres, bolał mnie kręgosłup i trochę noga, a do tego obdarły mnie jedyne wygodne buty... Masakra po prostu.
Jednak porównując np Zoo w Ostrawie które zwiedziłam w 2011 roku a to chorzowskie to niestety duży minus na niekorzyść tego drugiego.
Po drugim tygodniu wakacji mojego haftu przybyło:
Niestety nie udało mi się dokupić brakujących kolorów, bo nigdzie nie znalazłam żadnej pasmanterii z mulinami... Zapakowałam więc haft do torby i wróciłam do niego dopiero w domu, po ukończeniu kolejnej strony Victorian Garden, czyli tydzień temu:
I zbliżenie:

Tak wygląda pierwsza strona mojego nowego haftu. Czy ktoś już wie co to będzie?
Jeszcze tak na pamiątkę pobytu w Polsce małe "puzzle" z biletów komunikacji miejskiej:
Oczywiście to jeszcze nie wszystkie bilety, jakie musieliśmy skasować jeżdżąc na trasach Aglomeracji KZK GOP i MZK Tychy. Wszystkich nie zdołałam zatrzymać, ale może to i dobrze, bo chyba nie zmieściłyby się na zdjęciu :)

Dziękuję za Wasze wszystkie komentarze pod moim poprzednim postem
Alchemia Handmade - moja próżność została mile połechtana. Dziękuję bardzo.
Dorota - tęsknić będę zawsze, ale niestety kiedyś to musiało nastąpić

Pozdrawiam serdecznie